Tak to się zaczęło

Dawno, dawno temu kiedy po czternastu dniach od pamietniej niedzieli - dnia siódmego, kiedy to wszystko okazało się dobre co Bóg stworzył, gdzie teoretycznie nie było już co stwarzać bo wszystko było - Bóg postanowił stworzyć góry. Miało to na celu pokazanie ludziom, iż widok z okolic okołoniebnych na ziemię może dać im coś czego do tej pory nie mieli na ziemi.

Idąc tym śladem, postanowiliśmy zebrać się i sprawdzić czy to prawda...

środa, 3 sierpnia 2011

Babia Góra!!!! Część PIERWSZA

 Witaj Królowo Beskidów! Tu my - poddani, chcielibyśmy Cię nawiedzić. Tylko jest jedno ale... chcielibyśmy po Tobie podeptać, poskakać (bez skojarzeń) w środku nocy, i pozostać na szczycie u progu dnia... nie potraktuj nas źle, nie wywiej nam naszych móżdżków, nie każ nam gonić za potrzebą w kosodrzewiny...


...tyle pobożnych (lub nie) życzeń, przejdźmy do faktów...


Dnia 17 lipca 2011, zamiast siedzieć w spokoju w sobotni poranek ruszyliśmy na Babią... z opcją wschodu, spania w schronisku i takie tam...

...ale po kolei. Po przyjechaniu na parking od strony zielonego szlaku, prowadzącego do schroniska PTTK Markowe Szczawiny zastaliśmy zapełnione wszystkie miejsca, parking płatny-niestrzeżony (standard wszędzie) i jeszcze płatne wejściówki na teren Babiogórskiego Parku Narodowego...

...w tył zwrot, objazd pagórka o nazwie Mokry Kozub (842m n.p.m.) i zrobiliśmy sobie dziki parking przy prywatnej posesji, niepłatny-niestrzeżony (standard niewszędzie), wraz z darmowym wejściem na teren Babiogórskiego Parku, skąd prowadził czarny szlak na Tabakowe Siodło 998m n.p.m. skąd zielonym szlakiem pomknęliśmy w stronę Cyla (Mała Babia Góra, lub też wg. niektórych Młoda Babia Góra).





Szlak, który wybraliśmy cechował się brakiem turystów innych, co skutkowało wolnością oraz skupieniem się na gryzieniu źdźbeł podczas czytania drogowskazów... :-)
Ci turyści w tle, to istne perełki, 5-ciu ludziów z 15-stu spotkanych aż do Cyla...





Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma... żeby ubarwić zdjęcie szałaso-zajazdu na szlaku, postanowiliśmy ustawić się, szczególny nacisk stawiając na... długość spodni, od najkrótszej do najdłuższej...


Im dalsza stawała się wędrówka, tym widoki również stawały się inne, niż te, które zwykliśmy widywać na szlakach w reszcie szczytów Beskidu Śląskiego i Żywieckiego. W tle widać szczyt Małej Babiej... 1517m n.p.m.


A tak widać miejsce, z którego robiliśmy poprzednie zdjęcie... szło się szybciej niżby się to wydawało...


A ze szczytu Małej Babiej, powinno być widać Przełęcz Brona i Diablaka, czyli Najwyższy szczyt (1725m n.p.m.) masywu Babiej Góry. O ile z pierwszym nie było problemu... o tyle drugi otulały chmury... i za nic nie chciały go puścić...

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz